Przejdź do głównej zawartości

Posty

Mierzę się z upadłymi w trzecim rozdziale. Lifting trwa...

Przyznam się, że w całej Biblii interesuje mnie jej początek, kawałek Izajasza, kawałek Daniela i kawałek Apokalipsy. Resztę znam dość dobrze, ale nie mają one dla mnie znaczenia tak wielkiego znaczenia. Nie dlatego, że ich nie uznaję, ale nie mogę przyjąć niegodziwych spraw za słowo mego Stwórcy.



Głównie za sprawą ograniczenia się do historii jednego narodu, braku dziejów ludzi jako całości oraz licznego przekroczenia Prawa. Stwórca jest doskonały i nigdy nie dałbym świadectwa jednym, nie pamiętając o drugich.


Stwórca nie promował niewolnictwa - a jest w przykazaniach, nie promował mordowania zwierząt - a jest usankcjonowana ofiara. Śmieszy mnie, gdy Jakub walczy z aniołem, a potem ludzie mówią, że to walczył ze Stwórcą w Penuel, stąd został Jakubem-Izraelem. Jakie to zabawne, niby mocny ten ludzki Stwórca, a jednak daje się z Nim walczyć. Stwórca, którego ukazuję jest odmienny i ma inne zapatrywanie na świat i człowieka. Chcę przez to powiedzieć, że jest bardziej realny. Stwórca nie jes…
Najnowsze posty

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Pierwsza wojna w niebie od 2014 roku, czyli momentu, w którym powstała i została wydana, bo to był prawie ten sam okres czasu, przeszła spore zmiany.  Ewolucja tej książki, stanowi wynik zmian, które zachodziły w mojej osobie. 





Człowiek nabrał doświadczenia i odrobiny dystansu. Przede wszystkim, ja musiałem przeżyć to, że współcześnie nie pisze się na gruncie spraw, które obowiązywały w starożytności. Druga sprawa narracja, czyli te swobodne przechodzenie narratora. Opowieść schematyczna, uzależniona od jednego planu jest czymś niewiarygodnie niesprawiedliwym. Po przemyśleniu dałem taki wentyl bezpieczeństwa, wprowadzając narrację pierwszoosobową - zyskało takiego bliskiego człowiekowi wymiaru.  Zastanawiałem się nad konstrukcją wydarzeń, gdyż recenzje mówiły, że to może męczyć - jak mówiłem, to miało być takie wzorcowe, uchwycić pewien proces umierania, po którym powstają określone skutki, a pomiędzy tym wszystkim, odnajdujemy przyczyny. Nie było wówczas przypisów - to też mogło bole…

Na początku nie było nic

Na początku nie było nic, poza IHWH’a, Re i Liturem Dar’ghallem. Nasz Stwórca stworzył Erem i Ereb, Re Ziemię i jej wszechświaty, a Litur Dar’ghall stworzył Urel, Luntrię, Dagię i Santorię. Powstało tak siedem światów. Potem wybuchły wojny, lecz troszczyli się o własną materię i stworzone dzieło. Wygrał nasz Stwórca, a tych dwóch zamknięto w strukturze ich światów, odbierając możliwość samoistnego istnienia. Nikt nie zdołałby im przywrócić wieczności, poza tym, który wiedział jak im ją odebrano. Tym kimś był Beliar. Porządek El’Li’Re[1] przestał istnieć, a zapanowało niepodzielne władztwo El. Pozostawało tylko ujarzmienie buntowniczych stworzeń, które były podobne nam i służyły swym Stwórcom, ale to my narzuciliśmy im władzę. Stwórca postanowił ich nie niszczyć, zachowując te istnienia przy życiu. Sprawowanie władzy, wymagało jej siłowego narzucenia. Rozumiecie już, czemu utrzymywaliśmy gotową do boju armię, złożoną z milionów kaheli. Porządek wymaga wojny, często brutalnych i siłowyc…

Człowiek dąży do zagłady

Władza, panowanie, dominacja – przyciągają, zachwycają i czynią istoty wyrodnymi. Niezwykłym jest, gdy można kroczyć drogą wspólnie, bez uprzedzeń, agresji i niesienia zagłady. Stajemy się siewcami śmierci lub ich orędownikami, w każdej chwili, popierając niewłaściwą stronę, której wydaje się, że panowanie zostało nadane i jest należne. Wiara w to, że komuś coś, należy się z przyrodzenia, stanowi daleko idące nadużycie. Równość jest pomiędzy ludźmi – czego nie rozumieją. Nie uznają też tego, że zwierzęta żywe mają równe im prawa. Dominacja oraz dążność do niszczenia człowieka, przez drugiego człowieka – usprawiedliwiana pokłosiem wiary, przygniecionym stertą trupich czaszek – obraz ludzkich rządów uwidoczniony od wieków. Wyzysk i brak zasad – cechy ludzkie, z którymi nie należy dyskutować, ale uprzedzać się o nich, rozumiejąc ich fatalny wpływ na rzeczywistość. Ludzie są inni, bo służą temu, czego będą się obawiać. Wychodzą z założenia, że moc Stwórcy – zwłaszcza ta niszcząca, stanowi…

Nakaz dnia szóstego: owoc i ziarno

Beliar zachowania ludzi nie zrozumiał. Miał przed oczyma wizję wojny, która wydarzyła się w jego świecie. Nadal nie wiedział, o co chodziło w tym krwawym sporze. Ludzie chcieli wyeliminować kel el; tak zaczęła się pierwsza wojna w niebie, która toczyła się z człowiekiem, odnosząc różny skutek. Naówczas byli silniejsi, bliżsi nam. Po przegranej ludzie, zostali wygnani z Ogrodów Ojca, tworząc pierwszą cywilizację Szeolu.
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo



Rdz 1,26 mówi „A wreszcie rzekł Pan: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”. W czasach biblijnych, panowanie nad światem wyobrażano sobie jako władzę, którą mógł sprawować król, w stosunku do danego obszaru oraz mieszkańców. Jego panowanie wiązało się z wprowadzaniem wspólnych norm. Zrozumienie tej części oraz kontekstu książki, wymaga przywołania pojęcia „panowania”. Za Słownikiem Języka Polskieg…

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

Powitany, wedle zwyczaju – z należnym hołdem Pana Eremu. Klęska, rysując na twarzy złe żniwo, nie dała zwątpić w najważniejsze: człowiek, poddany w służbie cielesności, zerwał niejednolite, ciążące mu pęta. – Obarczony brzemieniem, mój Brat – Beliar, mógł odpocząć, znaj­dując wytchnienie – przebywając pośród własnego rodzaju.             Sprawował mądrość, a nad pozór głuchy, rwał w skrawki sumienie. Tak też witały zastępy wodza, którego imię znane było Ziemi od wieków. – Beliar! – krzyczeli. – Beliar! – wołali.


            On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skraw­kiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią pod­porą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśt…

Istnieją książki proste, osobliwe i pełne wspaniałych słów. Pierwsza wojna...

Istnieją książki proste, osobliwe i pełne wspaniałych słów. Pierwsza wojna, którą obecnie poprawiam nie należy do nich. Prosta i wyraźna, a jednocześnie trudna. Zawiera osobliwy przekaz – można rzec „nie z tego świata”, ale takie stwierdzenie byłoby krzykliwą reklamą albo „kąśliwą”. Mimo to, może okazywać się najwłaściwsze dla tejże książki. Łatwa w odbiorze i niekiedy niezrozumiała, ale czytelna. Przechodzi się płynnie po jej kartach i chce się czytać. Osoby zainteresowane aniołami oraz zjawiskami nieziemskimi, a także religią i szatanem znajdą tu coś dla siebie. Osobliwe ujęcie, godne nieziemskiej miary. A owszem, bo taka jest ta książka. I najlepiej mówi to sam Uziel, główny bohater powieści:
Jestem wieczny, tragedio istnienia. Muza wyroków, opuściła mnie dawno, udając się na wygnanie. Zastępy, wciąż zwyciężają. Walka trwa nierówna, a zarazem szaleńcza. Przyszłość widzę w oczach, nielicznym to dane. Zdrajca przesądzi, dom mój upadnie. A teraz, ruszam w chwale…
Pierwsza wojna w niebi…

Upadamy, ale to od nas zależy, kiedy zgasimy światło

Piękno to ludzkość, a świat to urodzaj, którego nie należy wyjaławiać, żyjąc niezgodnie z własnym duchem. Można posiąść wszystko, jeśli pragnie się zespolenia i zgody z samym sobą. Wieczność została zapisana w nas, odpowiednio wyeksponowana daje o sobie znaki i pozwala stwierdzić, że jest niezbywalnym prawem człowieka. Świat, w którym czci się Stwórcę nie powinien pozwalać umierać od chorób. Leki winny być dostępne, a pomoc zagwarantowana. To samo dotyczy żywności, powietrza, wody i udziału w zasobach planety. Zapewnione to zostało w dziedzictwie; równo i niezmiennie. Jednak nie mamy do tego dostępu, mimo iż żyjemy w przekonaniu o powszechnej wolności i demokracji. Walczący o równe prawa i zasady, pojmowani są jako zło, płynące od szatana. Słowem „terrorysta” naznacza się tych, którzy przebudzili się, doświadczając czucia. Świat nie może ich ścierpieć, a ludzie zrozumieć. Każdy ocenia wedle tego, jak nauczy[1] się go postępować.  Mądrość pozwoli znaleźć tych, którzy rzeczywiście rządz…

Czy określenie aniołów mianem "kel el" przypomina pochodzenie Supermana?

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo, to nie jest zwykła i codzienna opowieść o skrzydlatych fantazjach, miłości, zdradzie czy wojnie. To saga aniołów, której kontynuacją jest Księga Aniołów . W dziele tym nazywam te stworzenia „kel el”, dlatego że to właściwa i jedyna nazwa dla nich. Nigdzie się z tym pewnie nie spotkaliście, bo aniołowie to mal'ach – „posłańcy” i „słudzy”; „łączniki” Stwórcy z ludźmi. Zarzucono mi, że czerpię z postaci Supermana, występującego pod postacią Clarka Kenta, pochodzącego z rasy Kal-El. Postać stworzona przez Żydów, Joe Shustera i Jerry’ego Siegela w latach 30-tych XX wieku jest czysto fikcyjna. Przydomek semicki el, użyty w kreacji nadpostaci Supermana jest związany z ideą nadczłowieka, reprezentowaną do połowy XX wieku, pod wpływem Friedricha Nietzschego i dzieła Tako rzecze Zaratustra. Semickie pochodzenie słowa jest o wiele starsze niż pojęcie Shustera i Siegela, którzy zamierzali uznać Clarka Keta za „głos Boga”, równając jego charakter z pochodz…

Człowiek nie miał być poddany Stwórcy

Człowiek nie miał być poddany Stwórcy stąd otrzymał własne miasto, do którego bram dzierżył klucze. Potęga ludzi wzrosła i stanęli przeciwko zastępom, domagając się bliskości Ojca, ale zabroniono im wkraczania do ogrodów. Nieposłuszni, wzięli siłą, co wedle nich, należało się im. Nie jest moim zamiarem potępianie tego, ale stwierdzenie iż zostali wygnani na Ziemię, najdalej od pozostałych światów. To, że Ziemia jest najdalej, nie oznacza iż stanowi najsłabsze ogniwo. „Dno może zabrać wodę” – oczywiście, gdy znajdzie się korek. Sytuację podobną mamy w wannie. W wodzie, z pozoru płytkiej można utopić się, gdy przyjemność kąpieli wciągnie nas w sen, ale można też ocalić się, wyciągając korek. Porównanie to służy temu, abyście zrozumieli iż zawsze istnieje nadzieja. Problem jest w tym, aby wzajemnie szanować się i nie postępować wbrew sobie. Wieczność w cyklu pozostawia wiele do życzenia, gdy musimy żegnać się z życiem, ale ono po chwili powraca, gdyż energia nigdy nie zaginie. Można poc…